wtorek, 31 marca 2009

Nie piszę nic ostatnio.
powodów jest kilka:
od rana do późnego wieczora jestem poza domem,
nawet jak już do domu wrócę, to albo mam coś jeszcze zrobienia, albo jakaś praca przyniesiona do domu...
(chociaż obiecałam sobie dawno temu, że nie będę nigdy tak robić...)

i mam mętlik w głowie.
i nawet pisanie nie jest w stanie tego poukładać,
czyli sprawa, albo może sprawy są poważne...

napiszę coś, jak się pozbieram do kupy...

***
nie nudzi mi się, juz dobry rok.
http://www.youtube.com/watch?v=dKWkdmQjt2U

poniedziałek, 23 marca 2009

Dopadła mnie bezsenność...

Ciekawe, jak długo mozżna funkcjonować nie śpiąc?...

piątek, 20 marca 2009

Aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa

najgorsze w tym wszystkim jest to, ze sie nie umie opisac tego co sie ma w srodku,
a nawet jak sie probuje to i tak przewaznie zostanie to opacznie zrozumiane...

a jeszcze gorzej jak ktos chcialby wiedziec co komus innemu w duszy gra, a ten owy nawet sam sobie nie umie tego nazwac.
takie juz ograniczenia naszego jezyka...

a o ile byloby latwiej, gdyby sie mozna komunikowac ze soba za pomoca mysli
nie bylo by miejsca na domysly, niedomowienia, klamstwa i polprawdy.

ja naprawde nie umiem wiernie slowami oddac tych wszystkich uczuc i emocji jakie sa we mnie. no po prostu nie umiem...
chcialabym, ale nie potrafie.

***
przyszlo do mnie mega zmeczenie.
calym, dla mnie naprawde ciezkim, tygodniem

wczoraj bylo... fajnie (najgłupsze ze słów w języku polskim).
i dziwnie nieco.
wieczor pelen niewypowiedzianych slow...
i zle zrozumianych slow przeczytanych...

poniedziałek, 16 marca 2009

Plotka.
Potrafi powstać z odpowiedzi, jakiej sie nigdy nie udzieliło
Z historii jaka się nigdy nie wydarzyła.
Czasem nawet jak się nic nie powie, mówi się o kilka słów za dużo.
Więc jaki jest sposób?
Mówić coś czy nie rozmawiać o niczym?

Zaufanie.
Jak to się robi?
bo ja zapomniałam.
A jak próbuję sobie przypomnieć,
i wydaje mi się, że już jestem blisko, że dobrze mi idzie,
zdarza się coś, co przypomina mi, że powinnam zapomnieć, co to jest zaufanie.

Zdrada.
boli chyba najbardziej...
i rani najbardziej...
i jest mi tak strasznie przykro.
Bo już zaczęłam sobie przypominać jak to jest zaufać.
I znów okazało się, że nie powinnam
bo wygląda na to ze wszyscy oni są tacy sami.

sobota, 14 marca 2009

Do: P.

Kiedy pokazałam Ci mojego bloga, powiedziałeś, że się o mnie martwisz.
Bo masz wrażenie, że piszę, zwierzam się publiczności na blogu,
zamiast wygadać się Przyjacielowi.

Może to i tak właśnie jest?

Naprawdę, niewiele jest osób, które dzisiaj mogłabym nazwać Przyjaciółmi.
Na poprzednim etapie mojego zycia bylo ich dosłownie kilku.
z tych kilku do dziś przetrwalo ... jeden?
Ci, ktorych do grona przyjaciol zaliczac zaczelam wyjechali gdzies daleko,
wiec nie moge tak po prostu wbic sie do ich pokoju i poplakac, pogadac, zwierzyc...

gg, mail, telefon to nie to samo.

doszlo do sytuacji kiedy opowiadalam o moich najskrytszych myslach kazdemu kto chcial mnie wysluchac...
a to tak nie powinno byc
teraz juz tak nie robie, ale nadal sa chwile, kiedy potrzebuje sie wygadac
a Ci ktorzy sa mi bliscy
sa daleko

wtedy jest tu.
Mozliwosc.

wiec nie badz zly
i nie martw sie.

przyjedziesz z powrotem, bedziesz blizej
bede Cie nawiedzac i opowiadac o tym co mi na sercu lezy.

a tymczasem mam moje terrarium.
zagladaj tu czasem.
dowiesz sie co u mnie.

Gekon

poniedziałek, 9 marca 2009

Są chwile, kiedy blog okazuje się zupełnie nieużyteczny jako przyjaciel od wysłuchiwania...
bo czasem chciałoby się usłyszeć odpowiedź, opinie na temat dręczących nas wątpliwości...
Gryzę się strasznie.
aż jeść mi się nie chce.
Pewnie dlatego, ze karmie sie sama sobą ;-)
takie perpetum mobile.

...no bo skoro nawet w tak mało istotnej sprawie jak "Plan Naprawczy" nie potrafię być konsekwentna, to jak tu wziąć na siebie tak ogromne zobowiązanie i wytrwać...?

i jeszcze Siostra we mnie nie wierzy. Powiedziała mi to dzisiaj rano.
to mnie na pewno nie zmotywowało...

dawno nie miałam tak, żeby tak intensywnie rozmyślać o jakiejś konkretnej sprawie,
bo w sumie jakiś czas temu wyłączyłam takie myślenie zeby nie zwariować.
Może dlatego teraz tak opornie mi idzie...