sobota, 2 maja 2009

Znaki

Chyba zacznę w nie wierzyć.
jeśli w nie wierzyć, to mam się czego bać.
więc boję się.

niespełna 3 tygodnie temu miałam dwie awarie aut (dwóch różnych) w jeden dzień.
po dwóch dniach od tamtego wydarzenia miałam stłuczkę. unieruchomiłam seicento na 2 tygodnie.
na szczęście seicento już jeździ. wczoraj zostało dopieszczone i działa jak należy.
całe szczęście, że jechałam wtedy sama, zderzyłam się z przyczepką i nikomu nic się nie stało.

dzisiaj, niespełna pół godziny temu
jadąc prostą drogą. z mamą i tatą na pokładzie. nie wykonując żadnych gwałtownych manewrów.
zaczęło rzucać autem, zahaczyliśmy o barierkę.
wszyscy są cali, taty auto trochę ucierpiało (lewy bok z tyłu), ale można jeździć.

ja nie wiem co się dzieje.
czy to są jakieś znaki, że moje życie jest w niebezpieczeństwie?
czy że mam nie jeździć autem w ogóle?
czy że na coś mam zwrócić uwagę?

nie umiem czytać znaków.
i niby w takie rzeczy nie wierzę, ale zaczynam się zastanawiać czy nie pójść do jakiejś wróżki...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz